Nie jesteś zalogowany. [Logowanie] [Rejestracja]
Nieczęsto mam okazję prosić o takie wsparcie, ale sytuacja jest naprawdę trudna.
Otóż kuzynka moich dzieci, półtorej roczna dziewczynka (Ala) od kilku miesięcy ciągle płakała, mało spała, jej matka chodziła z nią po lekarzach, ale zbywano ją nazywając ja przewrażliwioną matką. 30 września dziewczynka dotąd chodząca obudziła się z niedowładem nóg, odmawiając jedzenia. Matka przerażona pojechała do szpitala nie czekając na karetkę pojechała do lekarza. Nakłucie rdzenia kręgowego nie przyniosło żadnego efektu (brak płynu mózgowo-rdzeniowego). Dziecko zostało przeniesione do innego szpitala, gdzie wykonano rezonans i się okazało, ze mała Ala ma guza w rdzeniu kręgowym, który blokuje nerwy i stąd niedowład. 6 października mała miała operację w Centrum Zdrowia Dziecka, guz został wycięty. Od lekarzy wiemy tyle, że guz był "monstrum" (słowa lekarza). Ala narazie odzyskała władzę w nogach i przynajmniej jest kontaktowa. Ciągle istnieje ryzyko, że guz urósł do takich rozmiarów, ponieważ był tak złośliwy.
Dlatego proszę Was wszystkich wierzących czy niewierzących. Jeśli jesteście wierzący to wspomnijcie w czasie modlitwy wspomnijcie o zdrowiu dla Ali, aby guz nie okazał się złośliwy i aby wszystkie nerwy przejęły swoją funkcję i te przeżycia pozostały zapomniane przez Alę. Jeśli jesteście niewierzący to po prostu wysyłajcie pozytywne fluidy w kierunku Warszawy.
Offline
Myslę że wiele osób po tym co napisałaś , pomodli się , ja napewno.Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. I ogromnej wiary....
Offline
Bardzo przykra to sytuacja. Jednak sposób jaki wybrałaś aby pomóc małej jest chyba najlepszy z możliwych. Niech Bóg łaskawy ma ją w swojej opiece.
Offline
Mika665 napisał:
Myslę że wiele osób po tym co napisałaś , pomodli się , ja napewno.Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. I ogromnej wiary....
Dołączam się do powyższej wypowiedzi.
Offline
Ja tam dziś jadę, więc moje pozytywne fluidy będą bardzo silne ![]()
Offline
wiola napisał:
ignorancja niedouczonych lekarzy, którzy nie potrafili zdiagnozować i pozwolić, by dziecko cierpiało.
no właśnie tu jest w ogóle trudny temat. Będę namawiała rodziców Ali, żeby złożyli pozew do sądu o zaniedbanie. Ale teraz to akurat jest najmniej ważne, najważniejsze jest aby Ala dochodziła do zdrowia i za kilka lat nie pamiętała juz o tym. Tak rozmawiałam z babcią tej dziewczynki i wyrażamy głośną nadzieję, że ten guz rósł po prostu od urodzenia i dlatego był tak duży. Rodzice dziewczynki jeszcze się trzymają, ale nawet nie chcę wyobrażać sobie co mogę przezywać.
Dobre informacje są takie, ze Ala już nie odmawia przyjmowania pokarmów i widać, ze narazie jej przeszkadza tylko cięcie na pleckach, ale ogólnie już się uśmiecha.
Takie małe sukcesy bardzo cieszą.
Niestety ciągle jak echo odbijają się słowa lekarza, że może to być guz złośliwy, a zdarza się, ze są guzy, które można leczyć wyłącznie radioterapią, a takiej nie stosuje się u małych dzieci, ponieważ hamuje rozwój dziecka.
Offline
ines_ka napisał:
Takie małe sukcesy bardzo cieszą
i tego się należy 3mać !
ja tam jestem całym sercem żeby szybko wróciła do zdrowia ! sam mam dwójke dzieci i wiem że to co jej rodzice teraz przeżywają jest straszne ! 3majcie się
Offline
Jejku, taka mała a tak cierpi, jestem całym sercem z Waszą rodziną....
Offline
Przesyłam pozytywne fluidy. Powodzenia
Offline
Niestety jestem załamana (nawet nie chcę wyobrażać sobie co się dzieje u rodziców). Dziś były wyniku badania guza ... Ala ma nowotwór złośliwy. Z tego co lekarz mówił to są 4 stopnie złośliwości, Ala ma ten czwarty - najgorszy. W poniedziałek będzie przenoszona na onkologię.
Już sie zaczynają pierwsze wydatki ... trzeba kupić specjalny gorset, żeby Ala mogła się poruszać. Cięcie było wzdłóż kręgosłupa, a mięsnie tak małego dziecka (wczoraj skończyła półtorej roku) są jeszcze nie w pełni rozwinięte i gorset musi podtrzymywać kręgosłup. Narazie sobie radzimy.
Rodzice już podjęli działania aby utworzyc subkonto w fundacji.
Będziemy zakładali stronę internetową małej Ali.
Myślę, że na początku roku będę Was prosiła o pomoc w zebraniu 1% na leczenie i rehabilitację. Będę pomagała rodzicom ile wlezie, pogadam z paroma firmami.
Kurcze jaki ten świat jest niesprawiedliwy. Co to dziecko komu zrobiło, że musi tak cierpieć?
Offline
dawaj info na maila (masz) , tu jest w ciul fundacji itp. , może coś będę mógł pomóc - jak najwięcej info -co, jak, kiedy, kto - nadzieja jest zawsze - zatem do roboty Ty, a potem ja ![]()
Offline
ines_ka napisał:
Rodzice już podjęli działania aby utworzyc subkonto w fundacji.
Jak tylko założą konto daj znać...chetnie pomogę. Jak załozycie stronkę dla Ali też daj znać. Zyczę dużo wiary i siły.
Offline
Chętnie przekażę jeden procent z mojego podatku dla tego dziecka ,i myślę że takich osób będzie więcej ,ale mam prośbę nie dawajcie tych pieniędzy na modlitwę za tą małą.bo jednak okazuje się że w tym przypadku modlitwa nic nie da ,nie żyjemy jeszcze w średniowieczu żeby zamiast szukać pomocy u tych którzy pomóc mogą ,zdajemy się na tych którzy za odpowiednią opłatą wymodlą dla nas wszystko czego dusza zapragnie ,żyjemy w kraju w którym rząd szasta nieswoją kasą na cele koscielne ,a dzieci skazane są na cierpienie ,kalectwo lub śmierć, bo nie ma dla nich ratunku jeżeli rodzice są biedni lub nie znajdą środków aby uratować swoje dziecko . Wyrazy szacunku dla Janusza Sz. czyli szpiega niby antyklerykał .a pierwszy służy pomocą , brawo Janusz ,czekam na jakąś deklarację pomocy od jakiejś osoby duchownej . darmo otrzymaliście ,darmo dawajcie jak to JEZUS powiedział
Offline
Ineska ja tez chetnie oddam 1%.Bardzo wspolczuje rodzicom ![]()
wielka tragedia.
Potrzeba sila,nadzieja,wiara i pomoc innych aby pomóc tak małej istotce ![]()
sama kiedys mialam problem jak podejrzewano u mojej coreczki NEUTROPENIĘ gdy miala 2 miesiace--
Offline
bobik napisał:
mam prośbę nie dawajcie tych pieniędzy na modlitwę za tą małą.
jak jest założona subkonto w fundacji to pieniądze mogą iść wyłącznie na leczenie. Modlitwę zostawiam dla tych, którzy w to wierzą. Akurat babcia Ali jest osobą mocno wierzącą i prosi wszystkich o modlitwę, ja staram się pomagać inaczej. Zresztą jakoś nie wierzę w uzdrawiającą moc modlitwy. Zaczynam wątpić w działanie lekarzy. Normalnie żal do lekarzy ... matka widzi, że z dzieckiem coś nie tak, a oni mówią, że przewrażliwiona matka.
Szpiegu, wielki szacun dla Ciebie. Jutro tata Ali wraca z Warszawy (z mała zostaje jej mama) i mam nadzieję, ze przywiozą wszystkie dokumenty. Resztę na mailach zgramy.
Offline
jak co ineska to ja tez swój procent oddam ! bogaty nie jestem ale jeżeli można jeszcze w jakis inny sposob pomóc to daj znać ! zdrowia dla małej życzę i wiary w to że będzie dobrze dla rodziców...
Offline
Przed chwilą się dowiedziałam co to za cholerstwo w małej Ali siedziało. Guz nazywa się w skrócie PNET http://pl.wikipedia.org/wiki/Prymitywny … todermalny
Offline
Co za g...no... ![]()
Szczęście w nieszczęściu, że wrazliwy na chemioterapię.
To straszne, że tak małe dzieci są w taki sposób doświadczane. Myślami jestem z Wami, i jeśli tylko będę mogła pomóc to oczywiście nie zostanę obojętna.
Dodane nie 16 paź 2011 11:44:14 CEST :
1% macie jak w banku, mam w rodzinie księgową, przy rozliczaniu pitów podpowie klientom komu pieniązki przekazać.
Offline
Rozmawiałam dziś z tatą Ali, nie ma mocy żeby ogarnąć to wszystko. Wraca z pracy do domu, w którym jeszcze miesiąc temu biegało "zdrowe" dziecko. Woli zostawać po godzinach w pracy.
Ala z mamą ciągle w szpitalu. Dziś Ala miała robione badania i z tego co lekarze mówią nie ma przerzutów na inne organy, jelitka pracują. Niestety samo robienie kupy przez Alę powoduje u niej wielki ból i płacz, ale dobrze że robi. Ala w gorseciku może już siadać i dziś jak siadła to cała była uhahana jak już dawno nie była. Niestety jest też zła informacja. Do chwili obecnej nie ustąpiło porażenie układu moczowego i Ala sama nie wydala siusiu. Mama Ali musi ją cewnikować (już przeszła odpowiednie przeszkolenie). Po wyjściu ze szpitala już będą potrzebne jałowe cewniki i worki na mocz. Na chwilę obecną zwrócą się do fundacji z prośbą o jednorazową zapomogę w postaci zakupienia tych rzeczy.
Dalsze leczenie będzie wyglądało tak, że Ala w czwartek zaczyna chemioterapię. Leczenie to odbywa się cyklicznie - 3 dni chemia w szpitali, 3 tygodnie w domu i znowu 3 dni chemia w szpitalu, 3 tygodnie w domu. Takich cykli Ala będzie miała 21. Dochodzą więc koszty podróży do Warszawy oraz inne rzeczy, które są niezbędne do utrzymania sterylnego porządku w domu.
Złożone już zostały dokumenty na określenie stopnia niepełnosprawności. Kolejnym krokiem będzie założenie subkonta w fundacji.
Zaproponowałam tacie Ali wszystkie rodzaje pomocy, które miałam zaoferowane. Powiedział, że porozmawia z mamą Ali i podejmą razem decyzję, ale narazie są na tak. Zanim nie uzyskam stuprocentowego potwierdzenia nie będę podawała żadnych danych wymagających zgody rodziców.
Jutro mama Ali ma rozmowę z ordynatorem, więc oboje się obawiają tego co mogą usłyszeć.
Offline